ZHP

W terminie od 21 lipca do 9 sierpnia 2008r odbył się obóz VII Dębowego Szczepu. W tym roku osiedliliśmy się w stanicy Hufca Piotrków Trybunalski – w Walne, leżącym między Augustowem a Suwałkami.

„SIŁA WSPOMNIEŃ WAKACJI”
"ZBUDUJEMY MAŁY OBÓZ
BRAMĘ ZBUDUJEMY Z SERC
A Z TYCH DUSZ CO TAK GORĄCE
ZBUDUJEMY SOBIE PIEC

ROZPALIMY MAŁY OGIEŃ
A W TYM OGNIU BEDZIESZ PIEC
NASZĄ PRZYJAŹŃ, KTÓRA ŁĄCZY,
KTÓRA DA CI TO CO CHCESZ"

Największym plusem tego miejsca było jezioro – Jezioro Blizno – do którego mieliśmy parę kroczków i codziennie rano, przy zachodzie słońca i o każdej innej porze dnia i nocy mogliśmy podziwiać jego piękno. Rozkoszowanie się urokiem całego jeziorka, „bezludnej” wyspy pośrodku i dzikich ptaków, prezentujących się nam od czasu do czasu w powietrzu, ułatwiały nam kajaki, do których mieliśmy ciągły dostęp.

W tym roku program obozu był bardzo dobrze przygotowany i niezwykle bogaty w różnorakie zajęcia. Mieliśmy bardzo wiele do wyboru i zaoferowania – robiliśmy wszystko – od nauki budowania ognisk, szałasów, tipi czy zapasów, rozgrywek w siatkówkę, pływania, tańców pod gołym niebem i na dyskotece, wypadów kajakowych i bitwy błotno – wodnej przez wyprawę survivalową i korzystanie z luksusów w Aquaparku aż do nauki języka hiszpańskiego, japońskiego i tego jak dbać o swoje zdrowie oraz zapoznawania się z szeroko rozumianym przyrodoznawstwem.

Tegoroczną stylizacją byli Indianie, tak też wszystko – począwszy od nazw, poprzez stroje, totemy i całą dekorację podobozu, aż po zajęcia – mieliśmy podporządkowane pod tą kwestię. Pełniła ona przede wszystkim cele edukacyjne, chcieliśmy nie tylko by nasi obozowicze przeobrazili się w Indian, ale także by poznali ich historię, problemy z jakimi się borykali, sposoby spędzania czasu, ich zajęcia, tryb życia, a przy okazji świetnie się bawili. Teraz śmiało mogę stwierdzić, że nasze cele udało się osiągnąć.

Już pierwszego dnia udało nam się wiele zrobić - ZBUDOWALIŚMY nasz MAŁY śliczny OBÓZ – nasz nowy dom na 3 tygodnie. Mimo tego, iż nie było łatwo – przestawić się na obozowe życie, wziąć się od rana do ciężkiej pracy – UDAŁO SIĘ! Każdy miał dach nad głową – wszystkie namioty już w pierwszych chwilach stały dzielnie na podobozie a prycze i pułki były porządnie zbudowane i wyplecione pod koniec dnia.

Wspólnymi siłami, wspólną pracą i wspólnym celem jaki nam przyświecał, stworzyliśmy coś pięknego – miejsce, którego każdy element miał w sobie coś z każdego z nas, był dziełem współpracy serc. Mimo chłodu na zewnątrz ATMOSFERA BYŁA GORĄCA, bo tworzyli ją wspaniali ludzie, których uśmiech czy pomocna dłoń rozwiewały chmury na niebie.

Z każdym kolejnym OGNISKIEM, świeczkowiskiem, śpiewankami i zwykłymi zajęciami, poznawaliśmy się lepiej. Zbliżaliśmy się do siebie, dostrzegaliśmy to, że mimo tylu różnic jesteśmy do siebie podobni, kochamy to samo i pragniemy tego samego, że bardzo się lubimy i lubimy z sobą przebywać, że wiele nas łączy i że im bliżej końca tym trudniej będzie nam stąd wyjechać. A wszystko to, bo połączyła nas PRZYJAŹŃ, KTÓRA KAŻDEMU DA TO CZEGO CHCE.

Pod koniec obozu, na pożegnalnym ognisku miny były smutne, ale słowa wypowiedziane przez każdego, świadczyły o sukcesie kadry i o tym, że VII Dębowy Szczep tworzą niezwykli ludzie, którzy sami są swoją siłą rosnącą za każdym razem, gdy wszyscy działają razem tworząc jedność.

HR Michalina Rutkowska