STOP - czyli ...

Rafał J., 27-letni radomszczanin podejrzany o zabicie siekierą 52-letniej radomszczanki i zranienie jej 78-letniej matki, wpadł w ręce policji na dworcu autobusowym w Poznaniu. Poszukiwania mężczyzny trwały kilkanaście godzin.

-"Rozpoznał go 47-letni kierowca autobusu międzynarodowego. W czasie jazdy słuchał radia i skojarzył policyjny komunikat z pasażerem, który wsiadł do autobusu w Łodzi i wykupił bilet do Danii"- mówi Wojciech Auguścik z Komendy Powiatowej Policji w Radomsku.
Bystry kierowca natychmiast powiadomił o swoich podejrzeniach policję. - W porozumieniu z nami zatrzymał się na dworcu w Poznaniu, gdzie czekali już poznańscy wywiadowcy. Podejrzewany o zabójstwo został obezwładniony i wyprowadzony z autobusu, a następnie przekazany w ręce łódzkiej policji - dodaje Auguścik.

Z poniedziałku na wtorek 27-latka przekonwojowano do Radomska. Miał być wczoraj przesłuchiwany, ale okazało się to niemożliwe ze względu na jego stan zdrowia.
-"Biegły psychiatra orzekł, że nie jest on zdolny do udziału w czynnościach procesowych. Zostaną one wznowione, gdy pozwolą na to lekarze"- mówi Witold Błaszczyk, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Piotrkowie Trybunalskim.

Radomszczanin trafił na oddział psychiatryczny Zakładu Karnego w Łodzi. Odwołana została też wizja lokalna na miejscu morderstwa z jego udziałem. Rafał J. zasłynął w tym roku, gdy chciał zmienić nazwisko na James Bond.

Źródło: Dziennik Łódzki