Biznes

Pracownicy "Famegu", radomszczańskiej fabryki mebli giętych, firmy z ponad 125-letnią tradycją, nie kryją zawodu. Kolejny przetarg na sprzedaż upadających zakładów nie doszedł do skutku, bo nie znalazł się żaden chętny na ich zakup.

- A mieliśmy nadzieję, że nowemu właścicielowi zależeć będzie na dobrym prosperowaniu na rynku meblarskim. A tu znowu nic... - załamują ręce pracownicy.
- Niestety, żadnych ofert nie było. Wyznaczyliśmy nowy termin, chętni mogą się zgłaszać do 16 września - informują pracownicy piotrkowskiego sądu gospodarczego, który nadzoruje upadłość firm.

A był to już drugi przetarg na zakład. Pierwszy także zakończył się fiaskiem. Załoga przyjęła to z mieszanymi uczuciami. Większość jest zawiedziona, ale są też tacy, którzy w gruncie rzeczy cieszą się, że na razie będzie po staremu. Bo "Fameg", choć jest w upadłości, cały czas produkuje meble. - A wiadomo, kto by kupił zakład? I czy na rękę byłoby mu utrzymywanie obecnego zatrudnienia i produkcji na obecnym poziomie - dywagują.

Przetarg na "Fameg" ogłoszono pod koniec czerwca. W połowie lipca wiadomo już było, że nikt nie wpłacił wadium. Syndyk nie chciał jednak zdradzać, ilu inwestorów zainteresowanych było radomszczańską fabryką. Teraz wyszło na jaw, że nie było ani jednego oficjalnego kupca. - Zakup takiego zakładu to wielkie przedsięwzięcie, napewno nie kupi go ktoś z ulicy - mówił syndyk Wojciech Więcek.

Dlaczego nie było chętnych na "Fameg"? - Mamy kryzys gospodarczy, w branży meblarskiej także. Niedawno przecież inna duża prywatna firma meblarska spod Radomska nie przedłużyła umów pracownikom i przestała zatrudniać nowych. Być może firmy boję się teraz podejmować tak kosztownych wyzwań, a zakup "Famegu" właśnie takim jest - podejrzewa załoga.

To fakt. Cena wywoławcza w drugim przetargu to 42 mln złotych (wcześniej 54 mln zł).
Związkowcy z "Famegu" poproszeni o komentarz stwierdzili tylko - "nie mamy pojęcia dlaczego nasz zakład nie może znaleźć nabywcy".

Jak się dowiedzieliśmy, w kuluarach mówiło się, że nad zakupem "Famegu" zastanawia się duża firma "Paged". - Kiedyś były takie plany, ale w ostatnich latach, zrezygnowaliśmy z tego zamiaru. No... chyba, że fabrykę chciała kupić nasza spółka zależna "Paged Meble" S.A., która od zawsze uznawana była za naturalnego konkurenta "Famegu" - oznajmił przedstawiciel "Paged" S.A. Okazuje się jednak, że "Paged Meble" S.A. też nie planuje zakupu fabryki z Radomska. - Do przetargu nie stawaliśmy, nie mieliśmy także zamiaru kupowania tego zakładu. Ograniczyliśmy już produkcję mebli giętych na korzyść wszystkich innych. Obecnie traktujemy je tylko jako dodatek - twierdzi Jacek Dybel, wiceprezes "Paged Meble" S.A. z Jasienicy.

Pojawiły się głosy, że poważne firmy obawiają się kupić "Fameg", bo "inwestycja jest ryzykowna". - Kto wie, czego można by się jeszcze dopatrzyć w dokumentach firmy. W końcu poprzedni zarząd tłumaczy się właśnie przed sądem z działania na niekorzyść firmy - mówi właściciel jednej z ogólnopolskich firm meblarskich.

Źródło: Dziennik Łódzki