
Policjanci z komisariatu V w Łodzi zatrzymali mężczyznę, który kradł paliwo ze stacji benzynowej. Jak się okazało przyjechał samochodem nie mając uprawnień do kierowania pojazdami. Przyłapany na gorącym uczynku zaatakował pracownika stacji. Grozi mu do 10 lat więzienia.
19 lipca około godziny 10:30 na stację benzynową przy ulicy Inflanckiej podjechał samochód daewoo. Kierowca zatankował i zaczął się nerwowo zachowywać. Jeden z pracowników zauważył, że samochód ma zakryta naklejkę kontrolną z numerem rejestracyjnym. Natychmiast wybiegł z budynku, przypuszczając, że kierowca po zatankowaniu nie będzie chciał zapłacić. Podbiegł do samochodu i zerwał taśmę izolacyjną zakrywającą numer rejestracyjny. Wyjął też kluczyki ze stacyjki i ruszył w stronę budynku stacji. Wówczas tankujący podbiegł do niego i próbował wyrwać klucze a następnie uderzył go głową w twarz. Na miejscu po kilku chwilach pojawili się policjanci.
Okazało się, że tablice rejestracyjne samochodu były kradzione a mężczyzna, który zatankował przyjechał samochodem bez uprawnień do kierowania. 20-latek został zatrzymany, tłumaczył się, że tablic nie ukradł tylko je znalazł. Zdołał zatankować za 55 złotych. Jednak czyn, którego się dopuścił wyczerpuje znamiona przestępstwa kradzieży rozbójniczej. W przeszłości mężczyzna odpowiadał za włamania, teraz grozi mu nawet 10 lat więzienia.
Źródło: Komenda Wojewódzka Policji
